sobota, 30 września 2017

Metamorfoza kuchni z IKEA, czyli czasami nawet coś skończymy i wtedy jest super.

Pamiętacie, milion lat świetlnych temu zaczęłam malować meble kuchenne IKEA STÅT.

Robiłam to w tak zwanym międzyczasie. Czyli między czynnościami takimi jak: pranie ( chciałam napisać prasowanie, ale nie prasuje od 10 lat) , gotowanie, sprzątanie, wycieranie nosów, tyłków i czytanie na dobranoc. Gdzieś między te czynności upychałam szlifowanie, malowanie, skręcanie i takie różne inne słodkości.
Jednak, mój międzyczas się skończył, dzieci poszły do szkoły, trzeba było je ogarnąć, ruszyła elewacja i nasza kuchnia została rzucona w kąt. Tylko w przenośni. Bo w sumie to stoi na swoim zacnym miejscu, a tylko dwie szafki są rzucone w kąt, pod schody.






Wstępniaczka  na ten temat Wam napisałam jeszcze w zeszłym stuleciu, kto nie pamięta klika >klik<   i czyta, a kto pamięta czyta co następuje :


Prawda jest taka, że i tak dalej nie mamy płytek i szafek na przeciwległej ścianie, więc pokażę Wam tylko jedną stronę mojej kuchni .
Ale to nic, bo szafki pomalowane są już dwa miesiące i mogę Wam napisać coś więcej nie tylko o samym malowaniu ( już nabrałam dystansu do tej całej masochistycznej czynności) ale i o użytkowaniu.

Przede wszystkim, od razu oświadczam, że nie ma lepszej farby od V33 do renowacji mebli kuchennych. I naprawdę, nie płacą mi za to, jestem niezależnym ekspertem. Moje dzieci codziennie przejeżdzają po nowo wymalowanych frontach autkami/ kredkami/ rękami/ nogami ( tak!) / łokciami.  Co rusz wylewają mleko. Masło spływa po nich notorycznie, gdy Jurek po raz kolejny nie trafia sobie w kanapkę. Drzem też. A ja obijam wózkiem z Ryśkiem jeden róg mebli przynajmniej dwa razy dziennie. I przyznaje, są mikro zniszczenia, ale na ten codzienny armagedon, uważam, że to naprawdę nic. W normalnych, typowych polskich warunkach domowych nic nie ruszy tej farby. Kocham ją. Szkoda, że ma tak mało kolorów, bo bym pomalowała nią wszystko. Łącznie z dziećmi.


Fronty kuchenne- jak malować, żeby przeżyć?

Jak już pisałam malowanie nią jest cudowne, warto jednak pamiętać o dobrym wałeczku z gąbki i o odpowiednim nanoszeniu farby- w jedna stronę, tak by nie było różnicy w refleksach świetlnych, gdy w kuchni zawita słonko. Ja miejscami to olałam i pod światło widać ruch wałka. Ale to taki niuans, że nigdy nikt tego nie zauważy, chyba że opiszę to na blogu. Można dopatrzyć się i śladów po dawnych urazach szafkowych i odpryskach, ale to naprawdę, dopiero na trzeci rzut oka:)




Metamorfoza kuchni - tanio i prosto! 

Podsumowując- wymalowanie frontów kosztowało mnie coś koło 200 zł! Nowa kuchnia to koszt około 5 tyś. zł! Więc to naprawdę opcja CUDOWNA ! 

Kocham mój nowy look kuchenny, nasze różowe płytki i szare fronty sprawiają, że czuję się troszkę jak na Upper West Side w NY. Jestem taka dumna , że moja kuchnia nie jest biała a moje płytki cegiełki są różowe. Nie jest to może jakieś mega szalone, ale jest inne niż wszechobecne białe płytki metro i białe kuchnie z dębowymi dodatkami. Róż nie nudzi się wcale. Szary jest cudny, można go nie przecierać i dwa tygodnie i nic nie widać,  ba,  nawet znienawidzone rowki w Stacie przestały świecić brudem (alleluja). Żałuję, że nie mam więcej górnych szafek w wersji przeszklonej, ale ponieważ moje meble są z innej epoki, nie mogłam nigdzie znaleźć takich a zabawa w dorabianie u stolarza mnie nie kręci na dziś dzień.


Strzałem w dziesiątkę są też nóżki- do ostatniej chwili chciałam je zabudować, bo nie chciało mi się sprzątać pod spodem haha, ale okazało się, że ogarnięcie pod szafkami jest lajtowe, a nóżki nadały kuchni lekkości i widać więcej pięknych płytek. No i kot jak ukradnie coś z blatu ma niezły schowek, nie ma szans, nie złapię go nawet za ogon a taka chuda nie jestem, żeby tam wejść. :)



Na początku troszkę się tej szarości bałam, bo kuchnia jest dość ciemna, mamy tylko małe okienko + światło które dociera z okna w salonie. Dziękuję sobie codziennie, że kazałam mojemu mężowi powiękrzyć dzwi między kuchnią a salonem- teraz kuchnia jest na salon praktycznie otwarta i podczas gotowania mogę widzieć co się dzieje chociaż na sofie :D I mam światło z okna :) Taras też powinien doświetlić kuchnie, więc jest bardzo dobrze. Prócz tego, szare fronty, pudrowo różowe płytki i szarość jesieni komponuje się super.





Wstaję rano i słuchając naszego oldschoolowego radia parzę kawę. Robię to w tej części kuchni, której dziś jeszcze nie poznacie :)) Zamiast tego, patrzcie na ten porządek  na blacie i podłodze - tak nie będzie już nigdy.



I na deser kilka zdjęć w trakcie demolki, czyli najlepsze " przed" jakie znalazłam, dzięki Insta:)





16 komentarzy:

  1. Mam szafki na nożkach od 13 lat i nową kuchnię w planach. Nigdy więcej nóżek! Pięknie to wygląda, ale z praktycznością kiepściutko ;) Chylę czoła przed Waszą pracowitością. Jest pięknie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli będę żałować bo ja nienawidzę sprzątania. Haha. Dzięki buziaki

      Usuń
  2. Kuchnia prezentuje się bardzo dobrze, a płytki na podłodze - poezja! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepięknie Wam wyszło, bardzo trafione połączenie kolorystyczne!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja kuchnia jest piękna, a najpiękniejsze w niej jest to, że skończyłaś projekt, który zaczęłaś - jak sama piszesz - milion lat świetlnych temu. Ja też mam taki projekt sprzed miliona lat i też dotyczy kuchni. Mam nadzieję, że w końcu dopnę swego. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy sosnowe meble , pomalowalismy farbą oczywiscie ciemną , palisander czy venge nawet, marze o tym by zmienić ten kolor - czy V33 przykryje ten nasz kolor farby czy trzeba szlifować do gołego drewna ? chciałabym by była to biel albo jakiś bliski temu kolor jasny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykryje. Spokojnie :)) skoro tak dobrze trzyma na mojej kuchni ze sliskiego mdf to u Was tym bardziej. Trzeba bedzie nalozyc ze dwie trzy warstwy ale to idzie szybko i przyjemnie wiec ja bym malowala. Jest taki ladnynkolor nie do.konca biały w tych farbach do renowacji kuchni nawet

      Usuń
  6. Rewelacyjna metamorfoza! Jestem pod wrażeniem! Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję wytrwałości i osiągniętego efektu! Po przeczytaniu Twojego posta, sama zapragnęłam przemalować swoją kuchnię :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna kuchnia mój klimat.
    A płytki gdzie kupione? I jaka nazwa?
    Także mamy cegiełke (Paradyż) ale białe i czarne takiego koloru niestety nie znalazłam ������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolut keramika. Kolor salomon, a podłoga to vives 1900

      Usuń
  9. Bardzo podoba mi się Wasza kuchnia, właśnie dlatego, że jest taka Wasza/Twoja. Jak chciałaś. Ja właśnie przewalam internet w poszukiwaniu do kuchni czegoś innego niż białe metro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. No jest nasza, moja, no poprostu ja ją kocham i chyba o to chodzi. Plytki inne niż metro strasznie o nie ciężko ale szukaj , obyś cos znalazla!😘

      Usuń
  10. Ciekawa aranżacja, postaraliście się przy tej metamorfozie muszę przyznać, ale nadal można dodać kilka elementów dekoracyjnych lub pomyśleć nad zmianami w przyszłości, kiedy na horyzoncie pojawi się więcej czasu lub funduszy. Polecam zajrzeć do asortymentu centrum http://www.bartycka24.pl/ naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń